2 marca 2013

Ważna informacja.

Z przykrością chcemy was zawiadomić, że blog zostaje zawieszony aż do odwołania. mamy teraz zbyt dużo nauki, własnych spraw aby na nowo wgłębić się w bohaterów i pisać. Mam nadzieję, że nam to wybaczycie.

PS. Możliwe, że za jakiś czas wrócimy do was z tą historią - jednak to nic pewnego

Pozdrawiam, Sandra ♥

6 lutego 2013

44. Randka w ciemno.

                                       - oczami Perrie - 

   To już dzisiaj. To właśnie dzisiaj wychodzę na randkę z Zayn'em. Bardzo się z tego cieszę, ponieważ od początku programu strasznie mi się podoba. Gdyby nie Cheryl, nigdy nie odważyłabym się na zagadanie do niego. Muszę jej jeszcze raz podziękować, bo naprawdę mam za co. Uśmiechnęłam się do siebie, kiedy tylko przypomniała mi się moja pierwsza rozmowa z Malikiem. Chłopak strasznie się pocił, czerwienił i jąkał, jednak to dodawało mu jeszcze większego uroku. Potem domówka u chłopców i coraz częstsze spotykanie się. A teraz randka. Nie mogę uwierzyć w to, że taki przystojny chłopak umówił się właśnie ze mną.
    Moje rozmyślania przerwał dźwięk klaksonu. Szybko zbiegłam na dół. Przed bramą czekał uśmiechnięty Mulat. Podeszłam do niego, a on przywitał mnie delikatnym buziakiem w policzek. Zarumieniłam się lekko i usiadłam w samochodzie. Po chwili ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku. Przez całą drogę wypytywałam Zayn'a, gdzie jedziemy, lecz pozostał nieugięty. Dopiero po prawie godzinie dojechaliśmy na miejsce. Rozejrzałam się dookoła i stanęłam wmurowana. Dookoła żwir, trybuny i mnóstwo ludzi. Przeniosłam swoje zdezorientowane spojrzenie na zadowolonego chłopaka.
- Gdzie my jesteśmy?- zapytałam, kiedy tylko odzyskałam głos.

- Na wyścigach motorów- odparł, wzruszając ramionami.- Jakieś pikniki kino i spacery to nie dla mnie. Chciałem być oryginalny, ale jeśli ci się nie podoba, to mogę zmienić plany, a bilety oddam Niall'owi. Cher lubi takie miejsca, więc nie będzie żadnego problemu- dodał już smutniejszy.
- Nie, nie!- zaprzeczyłam natychmiast. Podobał mi się jego pomysł. Doskonale wiedziałam, że nie lubi takich banalnych rzeczy. Za to właśnie go lubiłam. Jest sobą i nikogo nie udaje.- Nigdy nie fascynowałam się motorami, ale dla ciebie zrobię wyjątek- uśmiechnęłam się. Zayn z lekkim wahaniem chwycił mnie za rękę i poprowadził w stronę trybun. Uważnie rozglądałam się dookoła, chłonąc każdy szczegół. Taki wypad mógł się więcej nie powtórzyć.

                                   - oczami Amy -
   
    
Bardzo się cieszyłam na dzisiejsze wyjście z Liam'em. Całą noc nie spałam, myśląc o tym dniu. Cieszę się, że mam taką wspaniałą przyjaciółkę. Doskonale wiem, że to ona namówiła chłopaka do tego, aby mnie gdzieś zaprosił. Sama nigdy nie odważyłabym się wykonać pierwszy krok. Według mnie to właśnie chłopak powinien się starać, a nie dziewczyna. Mam nadzieję, że Li nie odpuści już po pierwszej randce. Od samego początku X- factor to on najbardziej mi się podoba. Taki romantyczny, słodki i rozsądny. Dobrze, że Cheryl poznała kogoś takiego. Liam jest świetnym przyjacielem, lecz chciałabym być dla niego kimś więcej niż tylko przyjaciółką.
    Uśmiechnęłam się szeroko, gdy punktualnie o siedemnastej usłyszałam dzwonek do drzwi. Natychmiast wyszłam na taras, gdzie zostałam przywitana delikatnym buziakiem w policzek.Wsiedliśmy do jego samochodu i już po kwadransie znajdowaliśmy się pod drogą restauracją. Liam chwycił mnie za rękę, splatając nasze palce. Posłałam mu ciepły uśmiech i wzmocniłam uścisk. Szczęśliwi weszliśmy do budynku, jednak nie usiedliśmy przy stoliku. Li pociągnął mnie w stronę jakichś drzwi, przy których czekał kelner. Ruszyliśmy za młodym mężczyzną w nieznaną mi stronę. Już po chwili znajdowaliśmy się w małym ogródku, gdzie na środku stał dwuosobowy stolik. Zjedliśmy pyszną kolację w ciszy. Tuż po posiłku usiadłam na pomoście, który znajdował się w pobliżu. Liam usiadł za mną, obejmując mnie ramionami.
- Dziękuję- szepnęłam, wtulając się w jego rozgrzane ciało. Byłam cholernie szczęśliwa, mając przy sobie takiego cudownego chłopaka.
- To ja dziękuję, że zgodziłaś się spędzić ten wieczór ze mną- odparł, delikatnie całując mnie we włosy.

                                                       - oczami Louis'a -  


     Siedziałem właśnie na kanapie i oglądałem jakąś kreskówkę. Nasze zakochańce gdzieś wybyły. Jedynie Neryl jeszcze się przygotowywała. W domu został tylko Harry, który akurat siedział w łazience. Po kilku minutach Harreh zszedł na dół. Rzucił się na kanapę, przez co ja z niej spadłem. Posłałem przyjacielowi wściekłe spojrzenie i walnąłem go z otwartej dłoni w tył głowy.
- Za co to?!- krzyknął zdziwiony.
- Za głupotę- odparłem śmiejąc się przy tym.
    Harry poderwał się z kanapy i skoczył na mnie. Na szczęście zdążyłem mu uciec. Jednak już po chwili Styles gonił mnie po całym salonie. Wybuchnąłem głośnym śmiechem, kiedy chłopak nie wyrobił się na zakręcie i wpadł na szafkę stojącą przy drzwiach. Nawet nie zauważyłem, kiedy Hazza znalazł się tuż za mną. Dopiero silne uderzenie przywróciło mnie do świata realnego. Harry leżał na mnie i głośno się śmiał. Zwaliłem go ze swoich pleców i zacząłem łaskotać. 

- Loui, kochanie- zaczął słodkim głosem.- Proszę, przestań.
  Uśmiechnąłem się szeroko i puściłem przyjaciela. Zadowolony z siebie ruszyłem do salonu, gdzie rozłożyłem się wygodnie na jednej z kanap. Po kilku minutach w pomieszczeniu pojawił się również Styles. Tym razem usiadł na fotelu. Nie odezwał się do mnie, tylko wpatrzył w ekran.
- Hazza, skarbie. Jesteś na mnie zły?- zapytałem, robiąc przy tym smutną minkę.
- Na ciebie nigdy- odparł uśmiechnięty.- Moje małe Louisiątko- dodał, zabawnie poruszając brwiami.

                                      - oczami Cheryl - 

     
Szybki prysznic postawił mnie na nogi. Przebrałam się w czyste ubrania, zrobiłam delikatny makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Gotowa wróciłam do mojego pokoju, gdzie na łóżku leżał rozwalony Nialler.

- Nie za wygodnie ci, kochanie?- spytałam, uśmiechając się szeroko i nachylając się nad nim.
- Nie- odpowiedział.- Z tobą to łóżko jest jakieś wygodniejsze- dodał i przyciągnął mnie do siebie.
   Wylądowałam z ustami tuż przy jego szyi. Blondyn przewrócił się tak, że to ja znajdowałam się pod nim. Jego ciepły oddech otulał moją twarz. Nachylił się nade mną i delikatnie musnął moje usta. Rozchyliłam wargi, pogłębiając pocałunek, który z każdą sekundą stawał się coraz zachłanniejszy. Odessałam się od chłopaka, żeby zaczerpnąć powietrza.
- My chyba mieliśmy gdzieś wyjść- powiedziałam, kiedy tylko mój oddech trochę się uspokoił.
   Nialler uśmiechnął się delikatnie, wstał z łóżka, ciągnąc mnie przy tym za rękę. bez słowa wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się w stronę centrum Londynu. Uśmiechnięci wolnym krokiem spacerowaliśmy ulicami. Kilkadziesiąt minut później dotarliśmy pod salon fryzjerski. Niall chciał rozjaśnić włosy, więc zgodziłam się z nim tu przyjść. Ja również chciałam zaszaleć. Weszliśmy do salonu, a ju po kilku minutach siedzieliśmy na fotelach. Końcowy efekt był zachwycający. Uśmiechnęłam się szeroko, widząc swoje odbicie w lustrze. 

- Oryginalne- skomentował Irlandczyk, kiedy tylko opuściliśmy budynek.
- Wiem- wystawiłam mu język.
   Szczęśliwi i uśmiechnięci od ucha do ucha wracaliśmy do domu. Ddawno nie spędziłam takiego cudownego dnia. 



________________
Miłego czytania, bla bla bla.

Nie wiem, czy was to interesuje ale do końca bloga zostało może 3, może 4 rozdziały. Miałysmy z Ola plany pisać więcej i dłużej, ale przez brak chętnych oraz nasz brak czasu, stwierdziłyśmy, że to bez sensu.

Pozdrawiam, z 3 tygodniowych ferii - Sandra xx

27 stycznia 2013

43. Larry ?

                                                - oczami Cheryl -

Oprócz mnie i Nialla na dłużej w swoich ramionach byli roweż Zayn i Perrie oraz Amy z Liam'em. Pasowaliby do siebie, oby mi się udało. jednocześnie pochwyciłam smutny wzrok loczka. No tak, jemu też chyba spodobała się moja przyjaciółka. Ale ona do niego by nie pasowała. Bynajmniej tak mi się wydaje. Tylko przy mnie staje się wariatką, tak to zawsze jest spokojna, ogarnieta, tak jak Li. -Życz mi szczęścia kochanie - szepnełam do blondyna - Idziemy dziewczyny. - powiedziałam, wziełam je za rece i razem opuściłyśmy chwilowe miejsce mojego zamieszkania. Już niedługo, zaraz przecież koniec programu, prawda ? Nawet nie wiem kiedy to tak szybko mineło. Ale wiem jedno, nigdy nie będe tego żałować !
PO 30 minutach byłyśmy już pod największym centrum handlowym w Londynie. NIe ma co, będzie ciekawie. Tego było mi trzeba, wyjścia na zakupy w wyjątkowym damskim gronie. Jednak nie moglam oddac się temu w pełni, obaicałam chłopca załatwić sprawe. A więc do dzieła, tak ? Najpierw Perrie, widze jak na neigo patrzy.
- Kochana, a co ty sie tak uroczo patrzysz na naszego bad boy'a ? Czyżby się ktos komus spodobał ?
-Oj, zamknij się, okej ? To, ze jest w chuj przystojny oraz sexowny nie oznacza, że na niego lece, prawda ?  - powiedziała, cała się rumieniąc.
- A więc jednak ! Przyznaj się, chciałabyś się z nim umówić. - dziewczyna nieznacznie pokiwała głową. - To sie ucieszy nasz brunecik.
- Co ? - rzykneła, że inni ludzie zaczeli się na nas gapić.
- Tez na ciebie leci, nie zauwazyłas jeszcze ? Ale się nasz Zayn chyba troche za bardzo wstydzi, żeby się z tobą umówić i od tego tu jestem ja, sprytne. Jakieś specjalne zyczenia co do wyjścia ?
- Tylko niech nie zgrywa romantyka, bo na takiego nie wygląda.
- Mam nadzieje, że lubisz extremalne rzeczy, tak jak nasz mulacik.
- Ja tam bym chciała romantyka - wtrąciła się do rozmowy od dłuższego czamu milczaca Amy.
- Powiedz jedno słowo, zrób jeden krok. Pewien romatyczny facet, wciąż liczy na twoje "pozowlenie", iwesz o tym ?
- Liam ? Naprawde ? - teraz ona się zarumieniła. Co ja z nimi mam ?
-Naprawde tego nie widzisz ? jak się na ciebie patrzy ? Jak na ciebie perrie sie patrzy Zayn ? To na kilometr widać. Dobra, my tu gadu gadu a sklepy czekają. - i znó wróciłysmy do biegania po sklepach. Biżuteria, buty, ciochy, kosmetyki. Dosłownie wszystko co nam wpadło w oczy było juz nasze. NIe powiem, Perrie miała świetne wyczucie stylu, o Amy to wiedziałam ale nia byłam pozytywnie zaskoczona. Czyzby zaczynało sie ukaładać reszcie chłopców ? To się okaże, jak im wyjdą te randki. Godzina za godziną a ze mnie siły uchodizły jak z pękniętego balonu, jesli wiecie, co mam na myśli.

-Dziewczyny ja juz naprawde nie mam siły. A pamietajcie, że jeszcze trzeba to wszystko do domu zataszczyć. Chyba jednak chlopcy musza nam pomóc ! Zadzwonie do nich - wyciagnełam telefon i stanełam jak wryta. 20 nieodebranych połączeń, 25 sms-ów. Godzina ? 19. Cały dzień na sklepach ? Niemożliwe, a jednak. - Dziewczyny, juz po 19. Zbieramy sie i to już. - jak powiedziałam tak zrobiłyśmy. Szybko zadzwoniłam do mojego zmartwionego chłopaka, by po nas przyjechał. Zachaczyłyśmy jeszcze o kawiarnie, by wziąść po shaku i juz po chwili próbowałaysmy upchac wszystkie nasze rzeczy w aucie. PO 20 minutach byłyśmy pod naszym domem, zmeczone ale uśmeichniete.
-Wejdziesz jeszcze Perrie ? Ty Amy oczywiście nei amsz wyboru - uśmiechnełam się z miną zwycięstwa. Dziewczyny pokiwały głową - Chodźcie ! . Cześć chłopcy ! - wydarłam się na cały dom, i juz po sekundzie cała 4 stała przede mną. - Skoro juz przyszliście, to idźcie pomóc Niallowi z naszymi zakupami. Wiecie, jak was kocham , prawdaa ?
-Chyba czasem jednak wolałbym nie wiedzeć. ! - oburzył się Lou. PO chwili wszystkie nasze rzeczy juz leżały w salonie i przedpokoju, no troche tego było. POrozumiewawczo uśmeichnełam się do Liam'a i Zayn'a , zrozuieli o co mi chodziło, bo juz po chwili wraz z dziewczynami znikli mi z pola widzenia.

                                                          - oczami Liama -


Zobaczyłem tajemniczy usmiech Cher i już wiedziałem, że musze działać.
- Amanda, moge ciebie na chwile prosić ? - spytałem się, starając się ay mój głos nie drżał.
- Jasne, coś się stało ? - spytała, obdarowujac mnie tm swoim słodkim usmiechem.
- Nie .. A właściwie tak .. To znaczy. - nie mogłem sie tak plątać ! - Chciałabys jutro pójść ze mną na randkę ? - spytałem i poczułem, że oblałem się rumieńcem
- Z wielką checią - powiedziała, i delikatnie mnie przytuliła.


                                                   - oczami Zayn'a -

Byłem pewny siebie, dam rade. Jednak gdy zobaczyłem, że Cher daje mi znag miałaem wrazenie że zapomne jak sie mówi. Ale trzeby w końcu byc meżczyzną , prawda ?
- Perrie, możemy pogadać ? - spytałem dziewczyne, gdy tylko podeszła bliżej mnie. NIe czekajac na jej odpowiedź, delikatnie pociągnąłem ją za reke i poszlismy do mojego skromnego pokoju.
- A więc ? - spytała, podstepnie sie uśmiechając. Czyli dyskretność Cher nei została tu użyta.
- Chciałabys sie ze mną jutro spotkac ? - spytałem patrzac się w jej głebokie, piekne niebieskie teczówki. MOżna w nich utonąc, nie wątpie, że kiedyś mi się to zdarzy.
- Aaa. - wydała z siebie krótki pisk - Liczyłam na to. - dodała, i przytuliła sie do mnie.

                                  - oczami Cheryl -

- A my co kochani jutro robimy, coo ? Bo sądze że te gołąbeczki nas wystawia - powiedziałam, z wielkim uśmiechem. Tak, to był dobry dzień. PO chwili zobaczyłam mojego kochanego blondaska, który klęczał na kolanach
- Och, Cher. Czy spedzisz jutro ze mną ten wyjątkowy dzień ? - razem z Harrym i Lou nie mogłam powstrzymac smiechu. Jednak za to kochałam mojego Nialla, zawsze potrafił rozbawić do łez.
- Oczywiście, oczywiście. - powiedizałam z przekąsem.
- To co, - powiedział Hazza - jestesmy zdani na siebie ?
- Najwidoczniej - lecz po chwili namysłu dodał. - Larry - i rzucili sie sobie w ramiona 


_____________________________________

Kierując sie ostatnim komentarzem, wiem że już moge pomarzyć o 22 komentarzach więc dodaje go dziś. Na chwile zostałam sama, szybkiego powrotu Ola ♥ Ja też mam teraz "kolorowo" więc nie wiem jak to będzie na blogu. 

Nie musicie komentować, nie zmuszam was. Ale wy nie komentujecie, ja nie mam motywacji by dodać rozdział. 





Zapraszam na Zerrie.

Miłego czytania, umierająca Sandra.

18 stycznia 2013

42. I miss you.

Kilka słów ode mnie przed rozdziałem. Niektórzy już pewnie wiedzą, że postanowiłam założyć nowego bloga. A więc oto link do bloga o Zerrie - moja historia. Liczę, że wam się spodoba, a rozdziały pojawią się już niedługo ! Nie myślcie też, że bede tego obecnego olewała, co to to nie. Jeśli chcecie być informowani o tym nowym blogu, dajcie mi jakiś znak. ~~~ Sandra  
 Nowy blog - Zerrie                                    

 A teraz zapraszam na nowy rozdział.


- oczami Cher -

 Brakowało mi tego. NIkt nie uwierzy jak bardzo. NIby to zwykła fizyczna czynnośc, zachodząca pomiędzy dwojgiem ludzi, a jednak czasem coś więcej. W tym pocałunku było wszystko. Radość z wybaczenia, tęsknota za sobą po tak długim czasie rozłąki, smutek wywołany przez nasze czyny, słowa. Namietność, złość, gniew, pożadanie. Wszystkie te małe, wielkie rzeczy ukazywały sie poprzez nasz zwariowany pocałunek. Po dłuższym czasie, który dla mnie wydawał się chwilą oderwaliśmy się od siebie. W pokoju było słychac tylko nasze przyśpieszone oddechy. na twarzy mojego chłopaka pojawiły się te urocze, ale jakże zdradliwe rumieńce. Dodawało mu to takiej niewinność ? Napewno sprawiało, że był jeszcze słodszy, ale czy to możliwe ?
- Niall, nawet nie wiesz, jak wielką radość mi to sprawiło. Ale.. - słowa nie chciały wydostać się z moich ust - my się ciągle nawzajem ranimy. Tu ty się nie odzywasz, tu widzisz jak Harry zrobił ze mnie poduszke. Nie wiem czy damy rade, skoro ciągle cos takiego dzieje się między nami.
- Pierwsze pytanie. Kochasz mnie ? - spytał łagodnie, wcale nie zrażony moimi słowami. W jego oczach mieniły się delikatnie iskierki, nadzieji ? Odpowiedź była jasna, energicznie pokoiwałam głową na "tak"  - skoro mnie kochasz, a wiedz że ja ciebie też, nawet nie wiesz jak bardzo. To chyba nie ma sensu tego niszczyć . Wiem, że między nami nie zawsze jest "różowo" , ale nie wyobrażam sobie mnie bez ciebie. NIe jestem ani wyjątkowy ani przystojny, czesto, lub zazwyczaj wszystko psuje. Ale jesteś pierwsza dziewczyną, która zawładneła moim sercem. Byłas już kiedyś zraniona, a ja ci tylko dokłądam . To dlatego ?
- Skończ - powiedziałam i ponownie pocałowałam blondyna. Tym razem delikatnie, subtelnie. - KOcham cię wariacie, poporstu się boje, aby komuś to nie zaszkodziło. Też nie wyobrażam sobie mnie bez ciebie. damy rade, razem ? - spytałam z wahaniem
-Razem ? Zawsze - z uśmiechem na ustach przypieczatowaliśmy nasza małą przysięgę słodkim buziakiem, gdy usłyszeliśmy głośne dobijanie sie do pokoju.
-Czego ? - spytałąm zirytowana, zeprzeszkadzają mi akurat w takiej chwili. Juz po chwili Zayn i Liam wepchali mi się z tyłkami do pokoju i wcale nie skrępowani rozwalili się na łóżku - Jasne, nie krępujcie się.
- NIe tak nerwowo. Wiem, ze pewnie przeszkodziliśmy wam, ale błągam, musisz nam pomóc ?
-Co zrobiliście ? - spytałam
-Raczej czego jeszcze nie zrobiliśmy. Ja chciałbym wreszcie odpokutowac u Amy a Zayn wreszcie zaprosić Perrie, ale na tym się kończy. Nie wiemy jak.
-Faceci, same z wami problemy. Ale okej, Zayn masz numer do Perrie ? - chłopak pokiwał głową - zadzwoń do niej i powiedz, ze ja chce się z nia jutro spotkać i iśc na zakupy, do Amy sama zadzwonie. Wybadam teren i dam wam znać. Ale reszta już w waszych rękach, okej ?
-Jestes wielka, kocham cię - powiedział Zayn i zaczął mnie przytulać.
-Ej, łapy przy sobie. Ona jest moja - wyrwał mnie mój luby, który całej scence przyglądał się nam z kąta z uścisku przyjaciela- A teraz żegam was . Buziaki - wydarł się i zręcznie wyrzucił ich z pokoju.
- A ty nie wybierasz się z nimi ? - spytałam z uśmiechem
-Liczyłem, ze mnie przygarniesz. Czuje się taki samotny - powiedział z miną szczeniaczka. I jak go tu wyrzucić ? POszłam wziąść szybki prysznic a Niall rozwalił się na moim łóżku. PO 20 minutach wyszłam z łązienki, napisałam sms do Amy o jutrzejszych planach i odpłynełam w kraine snów w ramionach mojego księcia.
                                               

                                                     *Następny dzień *
-Kochanie, nawet nie wiesz jak bardzo mnie pociągasz z takim rozmazanym makijażem, workami pod oczyma i szopą na głowie. Jesteś po prostu cudowna. - gdzies w pobliżu moich uszy dobiegł mnie ten jego słodki głos. Pełnia szczęścia przy mnie. - Wiem, że juz nie śpisz. Wstawaj śpiochu. - wymruczał mi do ucha
- Ej, musisz mnie budzić tak wcześnie ?
- Przespałbym z tobą całe dnie, ale twój telefon dzwoni co chwile od 30 minut a Zayn panikuje, bo za 40 minut przyjdzie tu Perrie do ciebie.
- I dopiero teraz mnie budzisz ? przesuń się - krzyknełam i wybiegłam z łóżka. No pieknie, pewnie Amy się do mnei dobijała. Tak jak pomyślałam, miałam kilkanaście wiadomości od przyjaciółki. Napisałam do niej " Przepraszam, bardzo dobry sen z wyjątkową osoba. Przyjdź już jak chcesz, najwyżej poczekasz. Cher xx " Wyciągnełam z szafy zestaw i szybko pobiegłam do łązienki. Wziełam szybki prysznic, włosy zostawiłam rozpuszczone a na twarz nałożyłam bardzo delikatny makijaż. PO 25 minutach byłam gotowa. Wychodze z łazienki i co widze ? Oczywiście mój kochany Niall przysypia sobie na łóżku. O nie,    tak nie może być - pomyślałam. Delikanie podeszłam do łózka i rzuciłam sie na niego, z całą moja siła. Usłyszałam tylko głośny krzyk blondynka i juz po chwili zaczeliśmy sie przepychac, gilgotac, a po chwili też całować. jego ręce błądziły po całym moim ciele.
-Ekhem, nie żebym chciała wam przeszkodzic czy coś ale ja z Perrie czekamy już troche a widze, że tu nie wygląda jakbyście już kończyli. - oderwałam się od chłopaka i od razu oblałam się rumieńcem pod wpływem słów Amy. - Już się tak nie wstydź, chodź. Cześc, Horan.
- A ze mną to już się nie przywitasz ? - spytałam z wyrzutek, wsumie to dawno się z nia nie widziałam. PO tych słowach od razu rzuciłyśmy się sobie w ramiona, bez słów. Tak poprostu, jak kiedyś. Dalej w swoich objeciach zeszłyście na dół do salonu, przywitałaś się z resztą chłopców, jednak nigdzie nie widziałaś Zayna.
-Amy, a nie mówiłaś czasem, że Perrie też już czeka ? -spytałąm, żauważając brak dziewczyny
- Chwile temu poszła gdzieś z Malikiem, pójde ich zawołać - powiedział do mnie Hazza, darząc Amy a następnie mnie tym swoim cudownym usmiechem. PO chwili dołączyli również do nas Zayn z Perrie , Hazzuś i Nialler.
-Dobra, nie rozwalcie domu, bo mam zamiar jeszcze pomieszkac w nim. My lecimy, buziaki - krzyknełam. Przytuliałm się z każdym po koleij, jednak znów przy moim chłopku zatrzymałam się na dłużej. Jednak to co zobaczyło, sprawiło, że uśmiech od razu zagościł na mojej twarzy. ALe też i dziwne myśli. 


____________
Jak wyżej, zapraszam na mój nowy blog. http://zerrie-love-forever-1dandlm.blogspot.com/

Dziękuje za kazdy komentarz na tym blogu. Piszcie, co myslicie o tym rozdziale.


22 kom. - Nowy rozdział 

 Są tu jakieś osoby, które nie są informowane o rozdziałach a by chciały ? Zostawcie na siebie namiar, lub napiszcie do mnie. Namiary na mnie w "Kontaktach" - Sandra xx

12 stycznia 2013

41. I całe szczęscie zmieniło sie w nicość

                                   Notka Pod Rozdziałem ! <3          


                                 - oczami Cher - 

Poranek przyniósł same korzyści. Piękne słońce wpadające do mojego pokoju od razu wywołało uśmiech na mojej twarzy. Ludzie, którzy mówią, że sen to lek na wszystko maja racje. Rozjasniło mi się w głowie, juz nie płakałam. Skoro i tak się w

cześniej do mnie nie odzywał , teraz zobaczył namiastke zdarzenia, wyzywa mnie. MOze ponosza go emocje, a może poprostu taki jest ? Nie znam go tak dokładnie jakbym chciała. mOże z jego strony to było zwykłe zauroczenie ? NIe wiem, ale my tylko potrafimy się nawzajem ranic. Ja jego, scenami które czasem może zobaczyć , on mnie słowami. MOże tak poprostu bedzie lepiej ? No własnie, może. Nie chce zaprzątać sobie znów tym głowy. "Pożyjemy , zobaczymy". Poszłam do łazienki, i znów dziękowałam za wynalezienie prysznica.  Wrzaca woda litrami lała się na moje ciało. Każdy miesień powoli zaczynał się rozluźniać. PO chyba 20 minutach, wyszłam spod prysznica, zaczełam rozczesywac i suchyc moje włosy. Już mi się nie podobały. Zaczełam je tak farbować kiedy byłam ejsczze z jake'm. Taka forma bunty ? POźniej z przyzwyczajenia już tak zostało. Teraz miałam ochote to zmienić., wrócić do mojego naturalnego odcienia. Jednak na razie zostawiłam je rozpuszczone, ubrałam sie i zrobiłam delikatny makijaż, by zatuszowac cienie pod moimi oczami. nie próbowałam na siłe uśmiechu przykleić na twarz. NIe jestem dobrą aktorką, nic na siłe. Zeszłam do kuchni, jednak tak uśmiech sam wskoczył na moją twarz. Chłopcy chyba próbowali zrobić śniadanie, szkoda, ze jedzenie jest wszędzie tylko nie w ich buzi.
- Ja bym chyba jednak wolała jeść z talerza, niż ze ściany. Ale jak wolicie - powiedziałam ze szczerym uśmiechem.
-Witaj, siema, cześć - usłyszałam głosy całe czwórki, no tak Niall dalej mnie ignoruje. PO chwili poczułam tez ich wszystkich na sobie. Ja kontra oni ? Skończyło sie to niezbyt miłym upadkiem wszystkich na mnie.
-Złazić ofiary, nie moge oddychac - darłam sie na nich, ejdnak oni tylko wygodniej sie na mnie zaczeli ukłądac. - Tak tak, też się za wami stęskniłam ale błagam was. - Na moje i moich organów szczeście po jakiejś chwili pozbierali ze mnie te swoje sexowne tyłki i pomogli mi wstac. Debile, ale za to ich kocham.
-Jedź szybko, bo zaraz jedziemy na nasze obiecane zakupy. Pamiętasz, prawdaa ? _ spytał z nadzieją Lou robiąc przy tym taka minke, że nie mogłam wytrzymać. Znów mnie rozśmieszyli.
-jasne, tylko zjem kanapke, bo chyba tylko na to jesczze zostało skłądników i jedziemy.
- nie śpiesząc się zjadłam, napisałm się soku. pO jakis 30 minutach jechaliśmy juz autem do sklepu. pomimo wielkich prósmy chłopców, jade tylko z Lou. Czemu ? Nie mam pojęcia,a le poasuje mi to. przy nim moge się otworzyć dobrze się rozumiemy. Wygłupa nie było końca, śpiew do piosenek z radia. Za to go uwielbiałam. Nie było głupich pytań "jak sie czujesz ?" "juz ci lepiej, jak twoje serce " o nie. Poporstu sprawiał, że nie miałam czasu się zamartwiać o nic.
Biegalismy od sklepu do sklepu, zaraz stanie sie to naszym rytuałem. Mnóstwo pieknych rzeczy + Lou z jego gustem. Hmm co wychodzi ? Wilkanaście toreb z ciuchai, tak na poczatek.
-Lou, wiesz że cię kocham ? Ja już nie mam siły. Chwilka przerwy ? - niechętnie się zgodził. Nagle usłyszałaś jakies piski, i juz po chwili byliście otoczeni przez masę nastolatek. A więc zaczynają sie poczatki sławy. Wszystkie chciały z wami zdjecia, autografy.
- Wiecie, że za zakrętem jest konkurs karaokee ? Prosze, chodźcie i zaspiewajcie coś razem. Tak uwielbiam wasze głosy. - powiedziała nagle jedna z nich. Spojrzałaś na Lou i juz po chwili biegliście w tamtym kierunku. Gdy zobaczyła was jakaś zadbana kobieta po 40, zapewne organizatorka zaczeła was namawiac do występu. NIe musiała sie długo trudzić, bo wy od razu wskoczyliście na scene.
-Co zaspiewamy ? - spytalaś
- A znasz to ? - od razu energicznie pokiwałas głowa. - No to dajesz. - powiedział, i zaczeły leciec pierwsze nuty piosenki. Jak zwykle zamknełas oczy i zaczełaś spiewać. Pomimo, dość wolnej melodi wy szaleliście na scenie. Zachowywaliście sie jakbyście byli pokłuconą parą. Dziewczyny i chłopc pod sceną szaleli, krzyczeli nasze imiona. Czułam sie jak na mini koncercie, jak na mini moim koncercie. Cudwne uczucie. PO tej piosene, zaspiewaliśmy jeszcze kilka innych i z wielkimi uśmiechami udaliśmy sie w droge do domu.
-dziekuje, było świetnie. - powiedziałam do pasiastego. - dobry z ciebie przyjaciel.
-Za przyjaźń się nie dziękuje. - prawda. POdjechaliśmy pod nasz dom. Zaczeliśmy targac nasze miliony toreb i siatek. Tak, Lou jest najlepszym kompanem do zakupów.
-Siema wszystkim . - krzyknełam przemychając się z chłopakiem w drzwiach.
- Chodźcie tu szybko - usłyszałam wołanie Li . Rzuciałm torby i pobiegłam do nich do salonu.
" Czyżby znana wam z programu x-factor Cheryl zmieniała chłopaków jak rękawiczki ? Na to wygląda. jesczze niedawno mogliśmy ją zobaczyc podczas programu tuląca się do Nialla. A dziś w najlepsze bawiła się z Louisem w galeri handlowej. To wcale nie wyglądało na przyjacielkie stosunki, wspólne spiewanie o miłości, przytulanie. czyżby to była prawdziwa twarz tej młodej dziewczyny "  - usłsyzałam z telewizora
-Czyli juz nawet normalnie na zakupy z przyjacielem nie można wyjść bo od razu robią z nas pare ? Boże widzisz i nie grzmisz - powiedziałam, udając silna. Ale zabolała mnie wzmianka o Niallu. Delikatnie spojrzałam na niego. Jego twarz była wykrzywiona lekkim grymasem, a ręce zaciśnięte w pięści. Czyli jest gorzej niz wczoraj. Pomimo moich starań łzy popłyneły z moich oczu, odwróciłam sie i wybiegłam z salonu. Wziełam moje torby i zaczełam wchodzić po schodach. Za mną usłyszałam już tylko "Na co czekasz ? " . Teraz byłam pewna, on mnie juz nie kocha. Znów zostaąłm zraniona przez faceta. rzuciłam się na moje łózko i z bezsilności zaczełam jeszcze głośniej płakac. Usłyszałam otwieranie moich drzwi, podniosłam się na łózku do pozycji siedzącej i lekko sięzdziwiłam. W moim pokoju stał nie kto inny, jak powód mojego płaczu. Niall.
- Burza zagościła teraz w moim sercu i całe szczęscie zmieniło sie w nicość - podszedł do mnie i sprawił, że stałam rpzed nim - proszę wróć, a z tobą wróci szczęście.
- ja .. - zająknełam się. czyzbym się myliła ? Czy on naprawde mnie kocha ?
- Cher, kocham cię. przepraszam, za wszystko. Jestem zdenerwowany a przede wszystkim zazdrosny, boje się, ze cię strace. A właśnie przez moje zachowanie cię trafe. Kocham cię
-Ja.. Ja też cię kocham, ale - zaczełam, jednak nie dane mi było skończyć.
- Jesli mnie kochasz, to nie ma żadnego ale - powiedział i z uczuciem i namietnością wpił się w moje usta. W moje stęsknione za jego smakiem usta. 



_________

A więc sa komentarze, jest nowy rozdział. Mam nadzieje, że wam się spodoba.

Jesli ktoś chciąłby wiedzieć, jestem już po szpitalu, w domciu. Noga boli, ale da się wytrzymac <3

Zauwazyłam, że coraz trudniej dobić wam do wymaganej liczby komentarzy ? Czemu tak się dzieje ? 


Jesli podoba wam sie blog, polecajcie go tez swoim znajomym. <3 / Sandra







 
22 kom - nowy rodział <3
___________________

NAJWAŻNIEJSZE. WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA NASZEGO BAD BOYA ! <3

4 stycznia 2013

40. Ja tam bym nie narzekał

                                                 - oczami Cher -
- Chyba lepiej będzie jak juz pójdziecie - powiedziałam spokojnym tonem .
-Na pewno ? Ja przeprszam, że to tak wyszło. - powiedizałm zły Alan
-Hej, nie martw się. Widocznie tak musiało być, musiałam poznać jaki jest. Zmykajcie teraz, jutro dajcie znać co i jak. - powiedziałam i poszłam razem z chłopcami, doprowadzić ich do wyjścia.
-Bedziemy tęsknić, ale nie duś się. Jeśli ci to pomoże to wypłacz się, a ja to bym go najchetniej poddusił. Tzrymaj się mała - Alan delikatnie pocałował mnie w policzek, jeszcze tu jest a mi go już brakuje.
- Pamietaj, dzwoń do naś wrazie czego. Może i będziemy ciałem daleko od siebie, ale sercem i dusza zawsze blisko. Pa - Nathan tęz musnął moj policzek. Przytuliłam się do nich, po chwili uczłości oni już wyszli. NIe wiedziałam jak się zachować. Czy iśc do swojego pokoju i sie w nim zamknać czy iśc do nich na filmy i udawać, że nic się nie stało. Obstawiłam opcje drugą, nie chce stracic reszty kolegów przez humory Nialla. Weszłam do salonu, gdzie chłopcy z wielkim zainteresoaniem ogladali którąś część Toy Story. Czyli wiadomo, kto dziś posiada pilota. Wcisnełam się między Lou i Harrego.
- Jak ta dziwka będzie tu siedzeć to ja wychodze - krzyknął Niall i wstał ze swojego miejsca.
-Jak ty ja do cholery nazywasz ? MOże sam siebie powinieneś tak zacząc nazywac . NIe masz żadnych podstaw aby tak na nią mowić, nie zapominaj, że to twoja dziewczyna. Była czy nie, ale nia była. Podobno wierzysz nam, że byłem pijany. Włąsnie widac, jak można ci ufać. Bo co chciała pożegnac swojego przyjaciela ? Tak, wszystko słyszeliśmy i nie patrz sie tak na mnie. Albo zamkniesz swóją twarz, albo nie ręcze za siebie. - powiedział Hazza, oczy chciały mu wyjśc z orbit. Mialam totalne rozdwojenie. Z jednej strony chciało mi sie płakac, przez słowa Nialla, a z drugiej zdziwiła mnie postawa loczka. Nie bylismy ze soba specjalnie blisko, a jednak stanął w mojej obronie.
-Tak, myślałam. To był błąd. ja pójde, niech on zostanie. Głupszym się ustępuje. Dzięki Harry, ale nie złość się tak - powiedziałam. Lekko przytuliłam go i wyminełam. Marzyłam teraz tylko o łóżku. Weszłam do pokoju, nawet nie miałam siły na prysznic, poprostu rzuciłąm sie na łózko. POczulam jak pojedyńcze łzy plyna mi po policzkach. czemu ? Przecież on wydawał się inny, troskliwy, kochający. Ale to nasza wina, to było za szybko, moze to poprostu zwykłe zauroczenie ? Ja rozumiem, ale jeszcze zaden facet nigdy nie nazwał mnie dziwką. Nie zeby mnie to specjalnie uraziło, ponieważ wiedziałam jaka jest prawda, ale .. Poprostu zaufałam mu, zwierzałam a on ? Świat jest podły. Czyzby jakis magiczny duszek podpowiedział mi co do wyboru piosenki ? "
Yes, words can't bring me down . So don't you bring me down today " * Obiecałam sobie kiedyś, że nie będe płakać przeż zadnego faceta, a teraz co robie ? Musze być silna. Widocznie tak miało być, nic nie dzieje się bez przyczyny. Leżałam, a w mojej głowie coraz dziwniejsze myśli się pojawiały. Usłyszałam ciche pukanie do moich drzwi.
-Odejdź zły człowieku
-Ej, ej. KOchanie - wiec jednak wszedł - nie jestem zły. Widze, że sobie leżysz. MOge poleżec z tobą ?
- Nie mam ochoty na zarty. ja naprawde się  z nim nie całowałam, poposił mnie tylko o buziaka. Wyjeżdza w poniedziałek, moze juz go nie bede widywac, a bylismy razem jako przyjaciele od dawno. Z Harrym też nic nie było, wierzysz mi prawda ? - nie mogłam. Pomimo obietnicy danej sobie, po mojej twarzy znów płynely te cholerne łzy. Lou przytulił mnie do siebie, biło od niego takie ciepło.Ciągle głaskał mnie po plecach i włosach. To mnie troche uspokajało. Nie wiem ile tak siedzieliśmy, 5 minut, może 20. Przestałam wreszcie łkac, chyba juz mi się skonczył zapas wody w organiźmie.
- Dzięki. - uśmiechnełam się do niego lekko.
-Hah. Tak wierze ci. Po pierwsze, widac, że Alan to tylko twój przyjaciel. A z Loczkiem. Z tego co zdązyłem go jak narazie poznac to przyleciałby od razu do któregoś z nas, że się  z kimś przespał a nie ukrywał to w tajemnicy.
- Dzięki, wielkie pocieszenie. - opwiedizałam z ironia.
- NIe martw się. Niallowi przejdzie. A jeśli nie to niech żałuje co stracił. Mam nadzieje, że nie masz planów na jutro, porywam cię.
-Nie mam humoru, daruj sobie.
- I właśnie dlatego jestem ja. Co najlepiej poprawia humor ? ZAKUPYYY !!
- Haha, no dobra. Ale lec juz, bo blondynek pomyśl, że jesteś kolejnym z którym się rzekomo przespałam.
- Ja tam bym nie narzekał, paa - rzuciałm w niego poduszką, ale już nie trafiłam. Chłopak szybko uciekł z mojego pokoju. POłożyłam sie i w momencie usnełam.
_____________________________________________
Wszystkiego najlepszego w nowym,pechowym roku. ;)
Dziękujemy za każdy komentarz i nominację LA.
22 komentarze = NN ? Zapraszam na: http://belive-to-me.blogspot.com/



Pytanie od Sandry : Czy jakbym kiedyś zdecydowała się pisać nowego bloga tylko o Zerrie to lepiej pisać jak naprawdę się poznali czy wymyślić moje własne ich poznanie ? Proszę was o zdanie :)